Szyna relaksacyjna – relacja pacjenta

Publikujemy krótki opis kolejnego naszego pacjenta, który skorzystał z możliwości jakie daje szyna relaksacyjna.

Pani doktor tak pięknie opowiadała o pewnym patencie na zęby, że aż nie mogłem nie skorzystać :-)
W gabinecie się dowiedziałem, że cierpię na pewną przypadłość – nadmiar stresu i to się odbija na moich zębach, ponieważ w nocy mocno nimi pocieram. W ten sposób mój stres nagromadzony za dnia wychodzi i po prostu tracę swoje zęby.

Pani doktor szczegółowo wyjaśniła mi zasadę działania nakładki na zęby, obejrzałem próbkę i zdecydowałem się. To jedyne rozwiązanie aby ratować zęby, które chciałbym aby jeszcze mi posłużyły.
Miałem pomysł, aby zapisać się na jakiś boks lub inny żywiołowy sport w celu wyżycia się, aby się odstresować, ale nadmiar obowiązków na to nie pozwala.
Chociaż informacje od pani doktor sprawiły, że jednak znajduje trochę więcej czasu dla siebie. To bardzo słuszna uwaga o tym gromadzeniu stresu. Teraz pozwalam sobie na jakiś spacer, poczytanie na luzie jakiejś ciekawej literatury, no i wrzucam na luz tak często jak potrafię. Nerwy w konserwy i na eksport! To moja mała mantra, gdy zaczynam się wkręcać w jakieś stresowe sprawy.

Ale nakładka na zęby czyni małe cuda! Zęby nie ścieram, budzę się bardziej wypoczęty, no a żona zauważyła, że znacznie mniej chrapię. Nie wiem jak to działa na chrapanie, ale żona nie kłamie :-)

Dołączam zdjęcia zrobione komórką, nie są super jakości ale przedstawiają moją szczękę przed i po, czyli bez i z nakładką.
A tego się właśnie obawiałem na początku, chyba jakoś dziwnie podświadomie kojarzyłem to ze sztuczną szczęką babci czy coś w tym guście.
Tymczasem nakładka jest przezroczysta, estetyczna, wygodna, no i działa, polecam!

Dziękujemy za podzielenie się swoim doświadczeniem. Dane pacjenta pozostają do wiadomości Gabinetu, a czytelników odsyłamy do naszego artykułu opisującego bruksizm.

8 kwietnia 2016komentarze 3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 myśli nt. „Szyna relaksacyjna – relacja pacjenta”

  1. zacząłem szukać, bo z rana szczęka mnie boli coraz bardziej
    też widzę lekko starte zęby
    bałem się, że wkładka relaksacyjna to ból lub obciach
    ale im więcej znajduję informacji tym bardziej jestem zdecydowany
    szyna jest prawie niewidoczna
    podejrzewam też, że nie boli, skoro do zębów dopasowana

  2. bo to tak jest, że człowiek w pierwszym tygodniu wypoczywa zapominając o pracy, o codziennych obowiązkach,
    no i wychodzi z niego stres…
    czasami dużo stresu
    więc dalej zgrzyta zębami

    ja potrzebuję 2 tygodni wypoczynku
    i faktycznie super to wypoczywam 3 – 4 dni! :-)
    pierwszy tydzień to leczenie ran, czyli przyzwyczajanie się do wypoczynku
    potem te 3 – 4 dni relaksu
    a pod koniec drugiego tygodnia powraca świadomość, że wracam do pracy
    i znowu jest potrzebna szyna relaksacyjna, bo zaczynam zgrzytać zębami…

  3. Jaką moc ma szyna relaksacyjna przekonaliśmy się na wakacjach. Mój mąż zapomniał jej spakować. Już po kilku dniach nad ranem szczęka dała bolesnie o sobie znać. Biedaczek myślał, że na wakacjach będzie wyluzowany, ale stres gdzieś tam jednak się kumuluje i w nocy zęby ostro pracują. Podsumowując – szyna relaksacyjna to wielka ulga, ale trzeba ją systematycznie używać!