Kochamy swoje zwierzaki. Człowiek spojrzy na ukochanego zwierzaka, a ten zamerda ogonem albo zamruszy. No i serce mięknie, aż się chce dać buziaka w pyszczek.
No właśnie… i tu nasz stomatologiczny alarm robi: piiiiiiiiiip! 😄
Pysk psa czy kota to nie sterylna kraina miłości. To bardziej małe centrum dowodzenia bakteriami.
Zwierzak je, liże, wącha, podgryza, sprawdza świat językiem. Sprawdza wszystko co się nawinie.
Dla psa czy kota to często normalna flora bakteryjna. Dla człowieka, szczególnie dla naszej jamy ustnej, już niekoniecznie. Bakterie ze śliny zwierzaka mogą podrażniać błony śluzowe, trafić do drobnych ranek w ustach albo zwiększać ryzyko nieprzyjemnych infekcji. Szczególną ostrożność powinny zachować dzieci, seniorzy oraz osoby z osłabioną odpornością.
Czy to znaczy, że mamy przestać kochać swoje futrzaki? Absolutnie nie! Głaszczemy, przytulamy, miziamy, drapiemy za uszkiem, mówimy „kto jest kochanym pieskiem?” nawet piętnaście razy dziennie. Ale buziaki zostawmy ludziom. Zwłaszcza te w usta.😃











